czwartek, 10 października 2013

Rozdział 4

                                                       *Następnego Dnia*
Obudził mnie płacz Amandy.
-Ci Amanda co sie stało
-Miałam...zły sen..że...że mnie zostawiłas
-Aniołku przecieź wiesz że nigdy bym cię nie zostawiła-gdy to powiedziałam mała wtuliła się we mnie.
Po chwili milczenia mała powiedziała.
-Jestem dłodna
-Choć zrobimy śniadanko,dobrze
-Yhm
-Ok to na co masz ochote-powiedziałam kładąc Amandę na krześle
-Ja ce...naleśniki-wykrzykneła
-Dobrze zrobie naleśniki
Wyciągnełam wszystkie składniki i zaczełam robic naleśniki.Po 25 minutach naleśniki były gotowe.
-Aniołku,jak chłopcy przyjdą...niech też zjedza,a ja idę sie ubrać.Dobrze
-Dobze
Poszłam do pokoju wziaść ciuchy i ruszyłam do łazienki.Najpierw wziełam krutki przysznic,póżniej zrobiłam lekki makijaż a włosy postanowiłam zostawić rozpuszczone.Na samym końcu ubrałam się w to:
Gdy byłam już ubrana poszłam do kuchni,gdzie siedzieli już dzieciaki i Britany,wszyscy ubrani nawet Amanda
-Hejka
-Hej-odpowiedzieli
-Sop myślałaś o  tym menadżeru z wczoraj-powiedziała Brit
-Troche,ale nie jestem tym przekonana
-Ale wiesz że potrzebujemy pieniedzy,przecież nie wyżyjemy z tego co przysyłają moi rodzice i z pieniedzy z ulicy
-Masz racje...dobra wiec chyba.....zadzwonie.Masz tą wizytówkę
-Yhm masz
Odeszłam na bok i wykreciłam numer.Pierwszy sygnał,drugi sygnał i....
-Halo-odezwał się głos mężczyzny
-Dziędobry z tej strony Sophia Winston
-Ta dziewczynka z ulicy
-Tak-teraz mnie wkurzył
-Mam nadzieje ze sie zastanowiliście
-Tak i się zgadzam
-To dobrze,możemy się jeszcze dzisiaj spotkać
-Dobrze o której
-Adres wyśle ci sms,może być
-Jasne to dozobaczenia
-Dozobaczenia
Po chwili dostałam Sms z adresem.
-Ok dzieciaki jedcie i idziemy ok
-A dzie-spytała się Amanda
-Do studia
-Jednak się zgadzasz-powiedział Marc
-Tak zgadzam,jedzcie a ja nachwile pójde do pokoju
Weszłam do pokoju i odpaliłam laptopa i weszłam na fejsa.Akurat była dostępna Marika,mój odwieczny wrug,ma kase i chwali się nią.Jest rozwydżona laleczka.Miałam taką nadzieje że nie napisze i nie spyta się gdzie jestem.Jednak myliłam sie.
-Hej królewienko
-Cześć
-To co uciekło się z domu
-Nie nie uciekłam
-Ta akurat twój ojciec was szuka,prędzej czy później was znajdzie
-Nie wtrącaj się tym co nie powinno cię obchodzić,lepiej zajmij sie sobą i twoimi marszczkami.Papa
Chyba troche ją uraziłam bo nie odpisała.To dobrze.Później jeszcze weszłam na aska i twittera,kiedy do pokoju wbiegli bliźniacy.
-Sop,Sop
-Taak
-Idziemy-Jim
-Siedzisz już tu pół godziny-Riki
-Co tak długo,chodcie
Zawinełam torbe z pokoju i poszłam do reszty.
-Chodzcie juz idziemy
Wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się na autobus.Zasiedliśmy swoje miejsca i ruszyliśmy.Na miejscu byliśmy w jakies 15 minut.Gdy tylko wysiedliśmy z autobusu,koło studia do którego mieliśmy wejśc stało pełno ochroniaży,a wokół darło się bardzo dużo nastolatek.Gdy chcieliśmy wejść zatrzymał nas jeden z ochroniarzy.
-A wy gdzie się wybieracie
-Niewidać....jesteśmy umówione z Paulem
-Ta i ja mam wam w to uwierzyc
-Słuchaj kolo,nie jechaliśmy tu na marne,jasne,jesteśmy umówione w sprawie pracy więc lepiej nas wpóść albo pożałujesz Kapiszi-Ja
-Posłuchaj smarkulo,nie będziesz takim tonem się do mnie zwracać.........-nagle ktoś przerwał jego monolog
-Braian jak się do nich zwracasz
-Przepraszam ale to tylko fanki
-Nie zadne fanki,tylko były ze mną umówione
-Haha mówiłam
-Dziewczynki chodzcie
-Nazywam się Paul Higgins,a wy jak macie na imie
-Ja jestem Sophia,to Britany i moje rodzeństwo  Mark,Jim i Riki oraz Amanda
-Ok więc skoro już się poznaliśmy to chodzcie
Poszliśmy za nim i weszliśmy do wielkiej sali gdzie byłu rużne sprzęty i na kanapach siedziała 5 chłopaków.Których znam,o nie to nie moga być oni
-Śliczne mówiliśmy ze się jeszcze spotkamy-powiedział lokowaty-A tak wogóle jestem Harry
-Czyli wy już się znacie
-Spotkaliśmy tych dupków w kawiarni-Brit
-Dobrze... a teraz  siadajcie omówimy wszystko
-Hejka jestem Liam,ten mulat to Zayn,blondyn Niall a pasiasty to Louis
Louis,a moze...nie przecież dużo Louisów jest na tym świecie
-Aaaaaa-zaczeła się drzec Amanda
-Co sie stało
-ToT..o One Direction
-Ten zespół
-Tak
-Weźmiesz później od nich autografy Ok
-Ok
-Dobra zaczynamy,dziewczyny mam nadzieje ze się zastanowiłyście,dobrze
-Taak-odpowiedziałyśmy
-Dobra więc na sam poczatek zaspiewacie Little Things
Wzieliśmy do rąk mikrofony,a Niall gitare i zaczeliśmy śpiewać do jego rytmów.Po skończonej piosence,graliśmy jeszcze mnóstwo innych.
Po skończonej próbie byliśmy wykończone.
-Dzieciaki na dzisiaj koniec,następna próba bedzie za 3 dni więc dzisiaj macie wolne
-Ślicznotki,może pójdziemy do nas-powiedział Harry
-Nie dzięki
-No prosze nie dajcie się długo namawiać
-Ni....
-Plose-powiedziała Amanda
-No dobrze
Chopcy wzieli swoje bluzy i poszliśmy.
-Wsiadajcie
-Co to
-Jak to co limuzyna
Wsiedliśmy i po kilku minutach byliśmy na miejscu,moim oczom ukazała się wielka willa z basenem
-O boże to jest dom
-Nie kochana to jest willa-powiedział Niall
-O to nasze królestwo
-Wielkie
-Ściagnijcie bluzy będzie wam gorąco
Po kilku minutach gdy Louis się wciaz na mnie gapił powiedział
-Sop mozemy pogadać
-Jasne
Poszliśmy do jego pokoju
-Coś się stało
-Mam takie małe pytanie
-Wal śmiało
-Jak mają na imie twoi rodzice
-Moi...rodzice
-Taaak
-No wiec,tata ma na imie Josef a mama Katie
-A dlaczego się pytasz-nic nie odpowiedział tylko poszedł do szafki i coś wyciagnoł.To było zdjęciemktóre przedstawiało Louisa i jakąś małądziewczynkę.Chwila...chwila przecież to......


----------------------------------------------------------------------------------------
Hejka.Bardzo was przepraszam,strasznie długo tutaj nie zagladałam,poprostu nie miałam zbytni czasu.Do domu wracam o 16,a później musze wkówac,możliwe ze nowy rozdział pojawi się w weekend,ale nie obiecuje wam tego.Miłego czytania

                                           Czytasz-Komentujesz

Brak komentarzy: