czwartek, 17 października 2013

Rozdział 5 To jest mój brat

to ja,ale...przecież

 -Skąd masz to zdjęcie 
 -Jak to skąd,masz takie same...naprawdę nie poznajesz mnie
  -Ja...
  -Jestem twoim bratem,czekaj jeszcze mam coś na dowód
   Znów na chwilę odszedł,i po chwili wrócił z małym pudełeczkiem i      wyciągnął z niego połówkę serca z napisem ever, ktury
    ja tez mam,ale z napisem for. Po chwili powiedział 
     -Też go masz-gdy to powiedział nie wiedziałam co mu odpowiedzieć
    Po prostu ściągnęłam z szyi mój naszyjnik i przyłączyliśmy je.
    -Louis...-gdy to powiedział zaczęłam płakać-Brakowało mi ciebie
    -Mi też aniołku,ale teraz już jesteśmy razem..już nigdy cię nie zostawię
    -Kocham cię-i jeszcze raz się w niego wtuliłam
-A teraz opowiadaj co u ciebie i dlaczego jesteś w Londynie
-To długa historia
-Ja mam czas...dawaj Soph
-No dobra,ale...-ciężko będzie mi o tym mówić,ale w końcu to mój brat-W sumie u mnie nic ciekawego się nie działo
-A co u taty,on też tu jest


                                                 *Oczami Louisa*
Gdy powiedziałem te słowa,oczy Sophie się zaszkliły i zaczeła się jąkać
-Yyyy..no bo...
-Coś się stało
-Nic,ale poprostu,tata dla mnie jest martwy
-Co,ale dlaczego
-Rok temu umarła moja machocha,zastępowała mi mamę,a on...on ją zabił,ale nigdy mu tego nie udowodniono,ciągle nas bił,poniżał,a nawet raz on...on mnie zgwałcił,bałam się isć na policję.To dzięki mamie,ona przed śmiercią powiedziała mi  że jak tylko skończe 18 lat mam uciekać z dzieciakami,mam się nimi zająć i odszukać ciebie,to była jej ostatnia wola...Wiec chciałam ja spełnić..w moje osiemnaste urodziny wziełam dzieciaki i uciekliśmy,Tylko rodzice Brit wiedzą gdzie jestesmy.Po śmierci mamy bardzo nam pomogli,byli dla mnie jak druga rodzina.-Gdy skończyła opowiadać,zaczeła płakać
-Już nie płacz,choć tu...ojciec pożałuje za to co zrobił-i ją przytuliłem
-A teraz chodź na dół,bierzemy chłopaków i jedziemy do was po rzeczy
-Ale jak to
-Przecież będziesz mieszkać ze mna
-Naprawdę
-Jasnę
-Bardzo ci dziękuje,chodź-i pociągneła mnie za ręke
Zbiegliśmy i krzyknołem.
-Harry,Niall chodźcie idziemy
-A gdzie
-Po ciuchy dziewczyn
-Już idziemy-i szybko ruszyli się z kanapy
Wszyscy udaliśmy się do mojego samochodu,a Zayn i Liam zostali z dzieciakami.Po paru minutach byliśmy pod mieszkaniem dziewczyn,wzieliśmy ich rzeczy i znów ruszyliśmy pod naszą wille.
-Dziewczyny narazie ty Soph będziesz spała ze mną a Brit....z Harrym,dopuki narazie nie macie pokoi,ok.A dzieciaki bedą spały razem
-Jasne mi pasuje-powiedziała Sophi
-..yyyy...no..ja też się zgadzam-powiedziała Brit

                                                                *Oczami Sophie*
-Chłopcy ja jestem strasznie zmęczona a robi się późno,wezne Amande i bliźniaków spać Ok
-Jasne-powiedzieli wszyscy
-Chodźcie dzieciaki-i poszliśmy na góre
Najpierw wykompałam dzieciaki,później ubrałam w piżame,połozyłam ich spać i po chwili zasneli.
Później ja poszłam do pokoju Lou,też sie wykompałam i ubrałam się w piżame.Położyłam spać i po chwili odpłynełam do krainy Morfeusza.


*2 dni później*
Godzina 9:13,aktualnie teraz leże.Miałam cudowny sen,byliśmy wszyscy razem.Ja,mama,dzieciaki,Louis,chłopcy z zespołu,oraz rodzice i rodzeństwo Lou,nawet był tata,wszyscy razem.Chciałabym kiedyś tak mieć,lecz nigdy to się nie stanie,bo mama nie żyje.Brakuje mi jej,strasznie.
Ok.Trzeba się wziąść w garść.
Powoli zwlekłam się z łóżka i udałam się do łazienki,wziełam krótki prysznic,pomalowałam się,zrobiłam kłosa a na sam koniec się ubrałam.
Te dwa dni szybko mi zleciały,dzisiaj ostatni dzień mamy wolne,trzeba to wykorzystać,chłopcy możliwe że coś wymyślili.
Wyszłam z pokoju,i skierowałam się za pieknym zapachem wydobywającym z kuchni.
-Niall...
-A hej
-Co to za śliczny zapach
-Robie naleśniki,siadaj zaraz podam
-Ok-po chwili na moim talerzy były cudowne naleśniki
-Smacznego
-Dzięki
Po 15 minutach do kuchni zawitała reszta
-A chłopaki,gdzie jest Lou,jak sie obudziłam już go nie było
-Pewnie jest u Elki-powiedział Zayn
-A kto to Elka
-To jego dziewczyna-uświadomił mnie Liam
-Aaaha
-Mam pomysł na dzisiaj-Powiedział Harry
-Jaki
-....idziemy na plaże-krzyknoł Lou
-Louis co ty tu robisz-powiedziałam
-Przyjechałem,przecież to nasz ostatni dzień wolny
-A co z twojom dziewczyną
Nagle w drzwiach pojawiła sie szczupła brunetka.
-Sop,Brit poznajcie mojom dziewczyne
-Hejka jestem Eleanor
-A ja Sophia,To Britany a to moje rodzeństwo
-To co z tym wyjazdem na plaże-powiedział Niall
-Poczekajcie chwilkę,my pójdziemy sie przebrać
-Ale przedchwilą sie ubrałyśmy-powiedział Lou
-Pod strój załozymy kąpielówki matole
-Aaa no chyba ze tak
Poszliśmy do swoich pokoi i ubraliśmy się ja założyłam niebieski,a Brit zielony.I z powrotem założyłam na siebie ciuchy.I zeszliśmy na dół
-To jedziemy
-Jasne
I ruszyliśmy do samochodu.
Ja,Amanda,Niall,Lou i Eleanor jechaliśmy jednym samochodem.Liam wzioł Marka i bliżniaków
A e trzecim samochodzie jechała Brit z Harrym i Zaynem.
Po paru minutach byliśmy na miejscu,ściągnełam z siebie ciuchy,wziełam koc i poszłam sie opalać.
Lecz długo nie leżałam bo ktoś wzioł mnie na rece,a tym kimś okazał się...
-Niall ty głupku puszczaj mnie
-Nie idziesz trochę popływać
-Niall proszę puść
-Dobra-puścił mnie dopiero gdy byliśmy w wodzie
-Aaaa ja nie umiem pływać
-O Boze przepraszam,ja nie chciałem-i od razu do mnie podpłynoł
A ja zanurzyłam jego główkę w  wodzie
-Hahaha-zaczełam się smiać
-Okłamałaś mnie
-No i...
-Pożałujesz-i zaczeliśmy się wygłupiać
Po kilku godzinach na plaży,zaczeliśmy wybierac się do domu.Po chwili już byliśmy pod willą,i chłopacy postanowili zrobić maraton filmowy
-Ja pójde zrobić popcorn-Powiedział Liam,a chłopaki poszukali jakiś horror,Ja sie sprzeciwiałam,ale co tam moje zdanie.Lou zaprowadził bliźniaków i Amande,do pokoju i włączył im na laptopie bajkę.Rozsiedliśmy się na kanapie.Najpierw Niall koło niego ja póżniej Harry i Brit oraz Liam.A na dwóch fotelach Zayn i Lou z Elką na kolanach.
W najstraszniejszym momencie wtuliłam się w Nialla,ale później nie wiem co sie działo bo zasnełam,tylko czułam jak Niall bierze mnie na ręce i wnosi po schodach na górę.Rozpoznałam go po zapachu,ma śliczne perfumy.
Gdy tylko mnie wniósł,coś cicho powiedział,ale nie słyszałam co.Później juz nic nie słyszałam bo wyszedł.




---------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka.Mam nadzieje że rozdział się podoba,niedługo wstawie następny.Przepraszam was za błędy.
                                       Czytasz-Komentujesz

czwartek, 10 października 2013

Rozdział 4

                                                       *Następnego Dnia*
Obudził mnie płacz Amandy.
-Ci Amanda co sie stało
-Miałam...zły sen..że...że mnie zostawiłas
-Aniołku przecieź wiesz że nigdy bym cię nie zostawiła-gdy to powiedziałam mała wtuliła się we mnie.
Po chwili milczenia mała powiedziała.
-Jestem dłodna
-Choć zrobimy śniadanko,dobrze
-Yhm
-Ok to na co masz ochote-powiedziałam kładąc Amandę na krześle
-Ja ce...naleśniki-wykrzykneła
-Dobrze zrobie naleśniki
Wyciągnełam wszystkie składniki i zaczełam robic naleśniki.Po 25 minutach naleśniki były gotowe.
-Aniołku,jak chłopcy przyjdą...niech też zjedza,a ja idę sie ubrać.Dobrze
-Dobze
Poszłam do pokoju wziaść ciuchy i ruszyłam do łazienki.Najpierw wziełam krutki przysznic,póżniej zrobiłam lekki makijaż a włosy postanowiłam zostawić rozpuszczone.Na samym końcu ubrałam się w to:
Gdy byłam już ubrana poszłam do kuchni,gdzie siedzieli już dzieciaki i Britany,wszyscy ubrani nawet Amanda
-Hejka
-Hej-odpowiedzieli
-Sop myślałaś o  tym menadżeru z wczoraj-powiedziała Brit
-Troche,ale nie jestem tym przekonana
-Ale wiesz że potrzebujemy pieniedzy,przecież nie wyżyjemy z tego co przysyłają moi rodzice i z pieniedzy z ulicy
-Masz racje...dobra wiec chyba.....zadzwonie.Masz tą wizytówkę
-Yhm masz
Odeszłam na bok i wykreciłam numer.Pierwszy sygnał,drugi sygnał i....
-Halo-odezwał się głos mężczyzny
-Dziędobry z tej strony Sophia Winston
-Ta dziewczynka z ulicy
-Tak-teraz mnie wkurzył
-Mam nadzieje ze sie zastanowiliście
-Tak i się zgadzam
-To dobrze,możemy się jeszcze dzisiaj spotkać
-Dobrze o której
-Adres wyśle ci sms,może być
-Jasne to dozobaczenia
-Dozobaczenia
Po chwili dostałam Sms z adresem.
-Ok dzieciaki jedcie i idziemy ok
-A dzie-spytała się Amanda
-Do studia
-Jednak się zgadzasz-powiedział Marc
-Tak zgadzam,jedzcie a ja nachwile pójde do pokoju
Weszłam do pokoju i odpaliłam laptopa i weszłam na fejsa.Akurat była dostępna Marika,mój odwieczny wrug,ma kase i chwali się nią.Jest rozwydżona laleczka.Miałam taką nadzieje że nie napisze i nie spyta się gdzie jestem.Jednak myliłam sie.
-Hej królewienko
-Cześć
-To co uciekło się z domu
-Nie nie uciekłam
-Ta akurat twój ojciec was szuka,prędzej czy później was znajdzie
-Nie wtrącaj się tym co nie powinno cię obchodzić,lepiej zajmij sie sobą i twoimi marszczkami.Papa
Chyba troche ją uraziłam bo nie odpisała.To dobrze.Później jeszcze weszłam na aska i twittera,kiedy do pokoju wbiegli bliźniacy.
-Sop,Sop
-Taak
-Idziemy-Jim
-Siedzisz już tu pół godziny-Riki
-Co tak długo,chodcie
Zawinełam torbe z pokoju i poszłam do reszty.
-Chodzcie juz idziemy
Wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się na autobus.Zasiedliśmy swoje miejsca i ruszyliśmy.Na miejscu byliśmy w jakies 15 minut.Gdy tylko wysiedliśmy z autobusu,koło studia do którego mieliśmy wejśc stało pełno ochroniaży,a wokół darło się bardzo dużo nastolatek.Gdy chcieliśmy wejść zatrzymał nas jeden z ochroniarzy.
-A wy gdzie się wybieracie
-Niewidać....jesteśmy umówione z Paulem
-Ta i ja mam wam w to uwierzyc
-Słuchaj kolo,nie jechaliśmy tu na marne,jasne,jesteśmy umówione w sprawie pracy więc lepiej nas wpóść albo pożałujesz Kapiszi-Ja
-Posłuchaj smarkulo,nie będziesz takim tonem się do mnie zwracać.........-nagle ktoś przerwał jego monolog
-Braian jak się do nich zwracasz
-Przepraszam ale to tylko fanki
-Nie zadne fanki,tylko były ze mną umówione
-Haha mówiłam
-Dziewczynki chodzcie
-Nazywam się Paul Higgins,a wy jak macie na imie
-Ja jestem Sophia,to Britany i moje rodzeństwo  Mark,Jim i Riki oraz Amanda
-Ok więc skoro już się poznaliśmy to chodzcie
Poszliśmy za nim i weszliśmy do wielkiej sali gdzie byłu rużne sprzęty i na kanapach siedziała 5 chłopaków.Których znam,o nie to nie moga być oni
-Śliczne mówiliśmy ze się jeszcze spotkamy-powiedział lokowaty-A tak wogóle jestem Harry
-Czyli wy już się znacie
-Spotkaliśmy tych dupków w kawiarni-Brit
-Dobrze... a teraz  siadajcie omówimy wszystko
-Hejka jestem Liam,ten mulat to Zayn,blondyn Niall a pasiasty to Louis
Louis,a moze...nie przecież dużo Louisów jest na tym świecie
-Aaaaaa-zaczeła się drzec Amanda
-Co sie stało
-ToT..o One Direction
-Ten zespół
-Tak
-Weźmiesz później od nich autografy Ok
-Ok
-Dobra zaczynamy,dziewczyny mam nadzieje ze się zastanowiłyście,dobrze
-Taak-odpowiedziałyśmy
-Dobra więc na sam poczatek zaspiewacie Little Things
Wzieliśmy do rąk mikrofony,a Niall gitare i zaczeliśmy śpiewać do jego rytmów.Po skończonej piosence,graliśmy jeszcze mnóstwo innych.
Po skończonej próbie byliśmy wykończone.
-Dzieciaki na dzisiaj koniec,następna próba bedzie za 3 dni więc dzisiaj macie wolne
-Ślicznotki,może pójdziemy do nas-powiedział Harry
-Nie dzięki
-No prosze nie dajcie się długo namawiać
-Ni....
-Plose-powiedziała Amanda
-No dobrze
Chopcy wzieli swoje bluzy i poszliśmy.
-Wsiadajcie
-Co to
-Jak to co limuzyna
Wsiedliśmy i po kilku minutach byliśmy na miejscu,moim oczom ukazała się wielka willa z basenem
-O boże to jest dom
-Nie kochana to jest willa-powiedział Niall
-O to nasze królestwo
-Wielkie
-Ściagnijcie bluzy będzie wam gorąco
Po kilku minutach gdy Louis się wciaz na mnie gapił powiedział
-Sop mozemy pogadać
-Jasne
Poszliśmy do jego pokoju
-Coś się stało
-Mam takie małe pytanie
-Wal śmiało
-Jak mają na imie twoi rodzice
-Moi...rodzice
-Taaak
-No wiec,tata ma na imie Josef a mama Katie
-A dlaczego się pytasz-nic nie odpowiedział tylko poszedł do szafki i coś wyciagnoł.To było zdjęciemktóre przedstawiało Louisa i jakąś małądziewczynkę.Chwila...chwila przecież to......


----------------------------------------------------------------------------------------
Hejka.Bardzo was przepraszam,strasznie długo tutaj nie zagladałam,poprostu nie miałam zbytni czasu.Do domu wracam o 16,a później musze wkówac,możliwe ze nowy rozdział pojawi się w weekend,ale nie obiecuje wam tego.Miłego czytania

                                           Czytasz-Komentujesz